Wygodne fotele i energia do zycia
Jak zwykle było mi wstyd i po raz kolejny obiecałam sobie, że następnym razem na zakupy chodzi z nimi tylko Tomek, mój mąż. Jedno szczęście, że materace "Kraków" były jeszcze możliwe do sprzedania i Piotrek z Pawłem nie zrobili aż takich dużych plam butami. Strach pomyśleć co by było, gdyby na zewnątrz padało i wnieśliby do salonu błoto. Po dwudziestu minutach moi synowie stwierdzili, że znudziły im się kuchenne meble Kraków i musimy wyjść już ze sklepu. Świetnie! Efekt? Przyszli, nabroili, a ja nie wybrałam nowej szafy.